Anthyllis Bio krem przeciwsłoneczny SPF 50 – czy warto go kupić?

IERPAOLI, ANTHYLLIS ECO BIO KREM PRZECIWSŁONECZNY SPF 30 A+++

Kremu z wysokim filtrem używam przez cały rok, nawet w czasie polskiej zimy. Po co, dlaczego, czemu taki wysoki i czemu na ten sezon wybrałam akurat Anthyllis Bio krem? Odpowiedzi znajdziesz poniżej!

UVA, UVB, czyli właściwie co nas to wszystko obchodzi?

TL:DR: Filtrów należy używać cały rok, także zimą. Promieniowanie UV wnika do wszystkich warstw skóry i sieje w nich spustoszenie. Może wywoływać nowotwory skórne, przedwczesne starzenie, alergie i zmiany pigmentacyjne.

Promienie typu UV to zaledwie 5% promieni słonecznych, które docierają do Ziemi. Ich wpływ jest jednak silny i warto się nad nimi pochylić. Dzielimy je na: UVC, UVA oraz UVB. Ten pierwszy (na razie) zatrzymuje warstwa ozonowa planety. Dwa pozostałe mają bezpośredni wpływ na nas.

UVA są z nami cały rok. Także gdy jest zimno i pochmurno. To około 95% promieniowania ultrafioletowego docierającego do Ziemi. Nie zatrzymują go ani chmury, ani szkło. Wnikają głęboko w strukturę skóry i nie wywołują reakcji bólowej. Docierają nawet do warstwy skóry właściwej. Jaki mogą mieć wpływ na skórę w dłuższej perspektywie?

  • zmiany we włóknach kolagenu i elastyny. Mówiąc wprost, prowadzą do tworzenia się zmarszczek, wiotczenia i starzenia się skóry przedwcześnie.
  • alergie słoneczne, objawiające się zaczerwienieniem i swędzeniem skóry
  • problemy z pigmentacją — przebarwienia, maska ciążowa
  • nowotwory skóry

Promienie UVB to pozostałe 5% promieniowania ultrafioletowego, które dociera do Ziemi. Chmury i szkło je zatrzymują, ale do skóry przenikają bez problemów. To im zawdzięczasz brąz skóry (który to tak btw. jest reakcją obronną organizmu i wcale mu nie służy). Jego sprawką mogą być także nowotwory i oparzenia.

Anthyllis krem z filtrem opinie

Dlaczego uważam, że krem Anthyllis Bio jest wyjątkowy?

Mój krem z filtrem ma przed sobą nie lada zadanie. Potrzebuję wysokiego faktora i zwracam uwagę na składy. Większość produktów drogeryjnych z tej kategorii nie spełnia moich oczekiwań, szczególnie pod tym drugim względem.

Tutaj sprawa ma się inaczej. Co cechuje mojego nowego ulubieńca?

  • Ochrona UVA i UVB
  • Wodoodporny
  • Ma świetny, ekologiczny skład
  • Jest testowany pod kątem wrażliwej skóry. To krem z filtrem odpowiedni nie tylko dla dużych wrażliwców, ale też dla noworodków od pierwszych dni życia.
  • Bez konserwantów, chemicznych filtrów przeciwsłonecznych, parabenów i nanomateriałów, nie zawiera SLS, SLES i PEG,
  • Został przetestowany pod kątem zawartości niklu, chromu i kobaltu. Te składniki są w nim obecne w mniej niż <1 ppm, (ppm to liczba części na milion, to znaczy 10 do minus szóstej potęgi!)
  • Powstał z organicznych filtrów roślinnych oraz mineralnych, w tym tlenku cynku: składnika cennego przy pielęgnacji skóry wrażliwej i alergicznej. Produkt posiada certyfikat Allergy Certified
  • Jeśli już o certyfikatach mowa, krem może się pochwalić także EcoCert Cosmos Natural oraz Vegan
  • Zawiera olejek buriti (o nim kilka słów niżej)
  • W testach EcolCare produkt uzyskał maksymalną ocenę: 10.0 (A+++). O tym, dlaczego to ważne będzie za chwilę!
  • Obawiałam się zapychania w związku z bogatym składem i olejami. Nic takiego się nie stało. Moja cera się z nim polubiła.
  • Fajne, higieniczne opakowanie z pompką airless
  • Bardzo, bardzo wydajny

Anthyllis sunscreen skład

Badania EcolCare — test bezpieczeństwa dla środowiska wodnego

Certyfikat ten przyznaje  jednostka Ecoreach. Została założona przez pracowników naukowych Uniwersytetu Technologicznego w Marche, którzy specjalizują się w dziedzinie środowiska i organizmów wodnych.

Produkt przed uzyskaniem certyfikatu poddawany jest wielu testom każdego ze składników, nawet tych pochodzenia naturalnego. Sprawdzany jest ich wpływ na elementy łańcucha pokarmowego organizmów wodnych, to czy produkcja nie wpływa na dobrostan, zdrowie i życie ryb, alg itd.

Kremy przeciwsłoneczne Anthyllis otrzymały maksymalną ocenę: 10.0, czyli A+++. Oznacza ona, że są w 100% ekologiczne i bezpieczne dla środowiska wodnego. Także jeśli bliska Ci jest troska o zwierzęta, to jest produkt dla Ciebie. Jest też oczywiście wegański.

Olejek buriti — skarb Ameryki Południowej

Przyznaję bez bicia. O tym składniku pierwszy raz przeczytałam w kontakcie z Anthyllis. Pozyskiwany jest z palmy Mauritia Flexuosa. Mieszkańcy Amazonii nazywają ją Drzewem Życia. Ma niesamowite właściwości odżywcze dla skóry. Wciąż nie jest zbyt często spotykanym surowcem kosmetycznym, ale mam przeczucie, że jeszcze nie raz o nim usłyszymy.

Ma wysokie stężenie beta-karotenu, jest też silnym przeciwutleniaczem. Zawiera witaminę C oraz E. Dzięki kwasowi oleinowemu zapewnia nawilżenie, nawet w przypadku skóry suchej. Oczywiście nie nawilża samodzielnie – żaden olej tego nie potrafi. Działa za to okluzyjnie, czyli zamyka nawilżenie w skórze i nie pozwala mu “uciec”.  Reguluje wydzielanie sebum, rozświetla, a nawet spłyca drobne zmarszczki.

Anthyllis kem z filtrem

Wady kremu z filtrem Anthyllis

Niestety żaden produkt nie jest idealny. Ten też nie jest idealny. Jeśli kiedyś taki znajdę, to na pewno Wam powiem! Ale, do brzegu:

  • Pożegnajcie się z myślą o szybkim nałożeniu kremu i zaraz potem makijażu. Jeśli nałożycie stosowną warstwę dla zachowania pełnej ochrony, to on będzie się wchłaniał dłuższą chwilę. W moim przypadku nakładam go na twarz tuż po porannym myciu twarzy, potem robię kawę, śniadanie itd., a makijaż na koniec.
  • Olejowa baza kosmetyku nie podejdzie wszystkim. Nie gwarantuję też, że nie będzie zapychać. U mnie na szczęście się to nie działo, ale warto obserwować, jeśli macie do tego skłonność.
  • Dostępność — żałuję, ale niestety nie można złapać go stacjonarnie, przynajmniej ja się z tym nie spotkałam. Dlatego polecam rozwiązanie less-waste online i kupienie go tutaj
  • Cena jest wysoka, w porównaniu do drogeryjnych filtrów. Płacisz jednak za dobry skład, troskę o środowisko i właściwości pielęgnacyjne. Cenę wynagradza też jego wydajność. Niemniej — to około 100 mniej w portfelu.
  • Jeśli się malujesz, raczej nie uda Ci się go dołożyć w ciągu dnia. Do tego celu warto mieć drugi kosmetyk, np. w kompakcie lub koreańskiej poduszce.

Skład (INCI)

Coco Caprylate, Caprylic/Capric Triglyceride, Zinc Oxide, Titanium Dioxide, Polyglyceryl-2-Dipolyhydroxystearate, Glyceryl Behenate, Polyhydroxystearic Acid, Hydrated Silica, Polyglyceryl-3-Diisostearate, Hydrogenated Vegetable Oil, Stearic Acid, Mauritia Flexuosa Fruit Oil*, Tocopherol, Helianthus Annuus (Sunflower), Seed Oil, Alumina (Korund, nie mylić z aluminium), Palmatic Acid.

*z upraw organicznych

O Drogerii Ekologicznej Better Land

Jeśli szukacie sklepu internetowego, który ma bogaty asortyment kosmetyków naturalnych, wegańskich, nietestowanych na zwierzętach oraz w duchu less-waste, to dobrze trafiliście. Dodatkowo możecie znaleźć tam produkty dla domu oraz żywność.

To, co mnie urzekło poza bogactwem produktów (serio, można dostać oczopląsu od tych dobroci), to paczka, która przyszła zapakowana wyłącznie w papier. W środku produkt był zabezpieczony wyłącznie kawałkami kartonu, a samo pudełko było z odzysku. Ogromny plus!

Wpis powstał we współpracy z Drogerią Ekologiczną. Ale powstałby w takiej samej formie także bez niej, bo ten produkt polecam z całego serducha. Dbajcie o swoje pyszczki i inne wrażliwe części ciała. Szczególnie że idzie lato!

Like this article?

Share on facebook
Share on Facebook
Share on twitter
Share on Twitter
Share on linkedin
Share on Linkdin
Share on pinterest
Share on Pinterest

Leave a comment