Jak zrobić mydło w domu metodą na zimno? Poradnik dla opornych

Wydaje Ci się, że robienie domowego, rzemieślniczego mydła to czarna magia, wymagająca kosmicznej wiedzy i technologii? Cóż, ja też tak myślałam! Nie mogłam się bardziej mylić. Dowód, moje pierwsze mydło, widzicie na zdjęciach!

domowe mydło

Jak powstaje mydło?

Nie znosiłam chemii w szkole. Do dzisiaj mam ciarki, jak przypomnę sobie naukę w liceum do sprawdzianów i te przeklęte długie nazwy i skomplikowane wzory. Ale coś tam z tej wiedzy zostało. 

Mydło powstaje w procesie zmydlania inaczej zwanego saponifikacją substancji zasadowych z kwasowymi. Zasadą używaną do robienia domowego mydła w kostce jest wodorotlenek sodu, inaczej soda kaustyczna. Substancje kwasowe to tłuszcze roślinne lub zwierzęce. 

Mydło robione metodą na zimno

Metoda na zimno polega na podgrzaniu wszystkich tłuszczy (np. masło shea, olej rycynowy, ryżowy itd.) w garnku aż do uzyskania jednolitej, płynnej substancji. W osobnym garnku łączy się wodorotlenek sodu z wodą, tworząc ług. 

Kiedy obie substancje uzyskają podobną temperaturę około 40 stopni Celsjusza, można je łączyć z pomocą zwykłego kuchennego blendera. 

Wydaje się banalne, ale nie jest aż tak trywialne. Przede wszystkim, składniki muszą być dobrze zbilansowane, żeby wyszło z tego mydło, które się nie pokruszy, nie rozpadnie i będzie miało właściwości myjące oraz nie wysuszy skóry. Dla początkujących zdecydowanie polecam gotowe receptury. Na improwizację czas przyjdzie później.

Po drugie – ług jest żrący!!! I to cholernie. To prawie ta sama substancja obecna w popularnym “krecie” do udrażniania rur. Nie chcecie, by to znalazło się na waszej skórze lub opary dostały się do oczu.  O zasadach BHP mydlanego poniżej.

Czego potrzebujesz do stworzenia mydła w domu?

  • Garnki (nie aluminiowe) do rozpuszczania olejów 
  • Plastikowe/szklane pojemniki
  • Waga kuchenna, z dokładnością do 1 grama
  • Blender z końcówką ze stali nierdzewnej
  • Forma na mydło. Ja nie miałam profesjonalnej, więc wykorzystałam drewnianą skrzynkę na wino. Może być gumowa keksówka, a nawet karton po mleku
  • Bluzka z długim rękawem
  • Rękawiczki lateksowe/gumowe
  • Okulary ochronne laboratoryjne (tak, nie żartuję)
  • Ocet – na wszelki wypadek. Jeśli ług dostanie się na skórę, neutralizujesz go octem, dopiero potem myjesz wodą. Ale jeśli ług dostanie się do oka, nie lej już tam octu, ok? Pędź do lekarza a następnie pluj sobie w brodę, że nie użyłeś/użyłaś okularów ochronnych, tak jak pisałam. 

Mydlane domowe BHP, czyli nie zrób sobie kuku

Jak pisałam wyżej – z ługiem nie ma żartów. Konieczna jest ochrona siebie i stanowiska pracy. Stąd okulary, rękawiczki, ocet i odpowiednia kolejność. Pamiętacie rymowankę o chemiku młodym? No właśnie! W chemii kolejność ma znaczenie. 

Leżakowanie, czyli dlaczego nie mogę użyć mydła od razu?

Odpowiedź prosta – bo się poparzysz. Odpowiedź bardziej rozbudowana – bo saponifikacja to proces czasochłonny. W zależności od gatunku mydła, kostki muszą poleżeć od 6 tygodni aż do nawet roku, by zyskać dobre właściwości zamiast szkodzić. 

Jeśli masz wątpliwości, czy mydło ma już dobre właściwości, użyj papierka lakmusowego. Jeśli ma odczyn kwaśny, musi jeszcze poleżakować. Najlepiej pod przykryciem i w miarę w cieple. Wtedy przejdzie też fazę żelującą. 

Dlatego warto pomyśleć nad zrobieniem swojego mydła już teraz. Na Gwiazdkę powinno być gotowe – akurat na less-waste i handmade prezent dla najbliższych!

mydło dyi w domu

Skąd ja to wszystko wiem? Kilka słów o kursie Mydlane Rewolucje

Prawdopodobnie nigdy nie przyszedłby mi do głowy pomysł zrobienia własnego mydła w domu, gdyby nie cudowna Gosia z Mydlanych Rewolucji. Zaoferowała mi swój kurs “Jak zrobić mydło w 5 krokach?”. To warsztaty online, które przeprowadzą Cię krok po kroku przez cały proces robienia mydła. W teorii i praktyce. 

Gosia w filmach tłumaczy łopatologicznie każdy kroczek i odpowiada na nurtujące pytania. Poza filmami otrzymasz pliki Q&A, listy składników, przepisy na kilka różnych mydeł.

To także wiedza dla bardziej zaawansowanych. Autorka opowiada o dodatkach, właściwościach, zdobieniach i wielu innych ciekawych rzeczach. To naprawdę ogromna dawka wiedzy, która przynosi korzyści w postaci nowej, ciekawej umiejętności.

Zajrzyjcie koniecznie na stronę Mydlane Rewolucje oraz na Instagrama Gosi. Robi cudowne zdjęcia!

Jak mi się podobało mydlenie?

Powiem bez bicia – było z tym sporo stresu. Kto mnie zna, ten wie, że nie grzeszę koordynacją. Bałam się, że zrobię krzywdę sobie, kuchni lub zepsuję recepturę i wszystko będzie do wywalenia. 

Na szczęście poszło zadziwiająco gładko. Podążanie za instrukcjami warsztatu było łatwe. Wymagało spokoju i skupienia, ale filmy nie zostawiają żadnych wątpliwości. Jeśli dobrze zrealizujesz recepturę, praktycznie nie ma szans, że coś nie wyjdzie! Nie mogę się doczekać, aż mydło będzie gotowe. Na pierwszy ogień zrobiłam węglowe, bo akurat miałam w domu proszek węglowy. Ale coś czuję, że to nie ostatni raz, kiedy rzucam się w wir mydlenia. Za 6 tygodni podzielę się z Wami rezultatem już uleżanego mydła! Śledźcie mnie na Insta, żeby niczego nie przegapić 🙂 

Like this article?

Share on facebook
Share on Facebook
Share on twitter
Share on Twitter
Share on linkedin
Share on Linkdin
Share on pinterest
Share on Pinterest

Leave a comment