Missha Perfect Cover BB Cream

Missha Perfect Cover BB Cream

Nie pamiętam, kiedy ostatnio miałam na twarzy “tradycyjny” drogeryjny podkład. Chyba w okolicy początku studiów. Od tamtego czasu jestem zdecydowanie wierna podkładom mineralnym oraz kremom bb.

Właśnie ten drugi gagatek od Missha po prawie roku osiągnął denko. Jak widać na zdjęciu zastąpił go brat bliźniak. Bo uważam, że jeśli coś działa, to nie ma co na siłę szukać zamienników 🙂 Mowa oczywiście o Missha Perfect Cover BB Cream. Co o nim sądzę po roku użytkowania?

Gama kolorystyczna

Najjaśniejsza, beżowa, neutralna 13 jest idealna dla mojej bladej cery. Jeśli tak jak ja masz problem z odcieniami w drogeryjnych podkładach, zajrzyj na półkę z koreańską pielęgnacją. Warto wspomnieć, że nie wpada w różowe tony! Poza 13 jest jeszcze 6 innych odcieni. Na zdjęciu poniżej zobaczysz swatche ze strony producenta

Missha Perfect Cover BB Cream

Krycie, konsystencja i nakładanie

Z tym „perfect cover” producent nie robił sobie jaj 😀 Faktycznie kryje jak porządny podkład, a jednocześnie…

Ma super lekką, przyjemną konsystencję i rozprowadza się jak krem. Nie zostawia smug, stapia się z cerą. Rozprowadza się bardzo dobrze rękami – ciepło dłoni ułatwia aplikację. W moim wykonaniu nakładanie go pędzlem to była porażka – smużył się okropnie. Niestety nie wiem, jak radzą sobie z nim gąbeczki, nie posiadam żadnej w swoim asortymencie. 

Ochrona UV

Według mnie to bardzo ważny aspekt i koniecznie chcę o nim wspomnieć. Missha Perfect Cover bb Cream ma wysoką ochronę UV – SPF 42 PA + + +. Oznacza to, że z powodzeniem zastępuje dodatkowy krem z filtrem. 

Ale uwaga – warstwa filtra ściera się w ciągu dnia i wymaga odnawiania. Czy to w postaci nowej warstwy kremu bb (czego w sumie nie polecam), czy w postaci osobnego produktu z filtrem. Warto zastanowić się nad również koreańskim filtrze w poduszce (cushion), jego nakładanie warstwami w ciągu dnia jest dużo łatwiejsze. Sama muszę się rozejrzeć za takim bliżej sezonu letniego 🙂 Jeśli jakiś polecasz, daj znać!

Wykończenie

Wykończenie ma zdecydowanie błyszczące, rozświetlające. To domena koreańskich bb – raczej nie uświadczycie w nich matu. Jeśli Wam to przeszkadza, krem nie kłóci się z pudrami. Moim zdaniem cera, nawet nieprzypudrowana, nie świeci się w ten niechciany sposób. Produkt raczej zostawia ją w stanie „glow”. Mnie ten efekt się podoba. Cera wygląda na rozświetloną i nawilżoną.  

Zapach

Zapach jest delikatny, bardzo przyjemny, nie pozostaje na twarzy po aplikacji, ale moim zdaniem umila sam proces. Jeśli nie jesteś wybitnie wrażliwa na zapachy, raczej nie powinien przeszkadzać. Szczególnie że nie utrzymuje się w ciągu dnia. Ode mnie ma plusa za ten aromat 🙂

Skład (INCI) Missha Perfect Cover 


WATER(AQUA), CYCLOMETHICONE, ETHYLHEXYL METHOXYCINNAMATE, ZINC OXIDE, CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLYCERIDE, MINERAL OIL, PHENYL TRIMETHICONE, TALC, ARBUTIN, HYDROLYZED COLLAGEN, DIMETHICONE, MACADAMIA TERNIFOLIA SEED OIL, SQUALANE, ADENOSINE, CETYL PEG/PPG-10/1 DIMETHICONE, PEG-10 DIMETHICONE, POLYETHYLENE, BEESWAX(CERA ALBA), GLYCERIN, PROPYLENE GLYCOL, CAVIAR EXTRACT, ALGAE EXTRACT, ROSA CANINA FRUIT OIL, SIMMONDSIA CHINENSIS (JOJOBA) SEED OIL, FAGUS SYLVATICA BUD EXTRACT, CERAMIDE 3, ROSMARINUS OFFICINALIS (ROSEMARY) LEAF EXTRACT, CHAMOMILLA RECUTITA (MATRICARIA) FLOWER EXTRACT, SODIUM HYALURONATE, SODIUM CHLORIDE, FRAGRANCE(PARFUM), METHYLPARABEN, PROPYLPARABEN, DISODIUM EDTA, HYDROXYISOHEXYL 3-CYCLOHEXENE CARBOXALDEHYDE, BUTYLPHENYL METHYLPROPIONAL, BENZYL SALICYLATE, HYDROXYCITRONELLAL, ALPHA-ISOMETHYL IONONE, HEXYL CINNAMAL, LINALOOL, CITRONELLOL
MAY CONTAIN[+/-; TITANIUM DIOXIDE(CI 77891), IRON OXIDES(CI 77491, CI 77492, CI 77499)

Cena – Missha Perfect Cover

Kosztuje około 80 złotych w Kontigo jeśli mnie pamięć nie myli. Za taką wydajność i jakość to naprawdę grosze. Oczywiście warto też na niego polować na promocjach! Wtedy to już w ogóle „braść i nie żałować”. 

Wady

Utrzymywanie się – trudno się dziwić, przy takiej lekkiej konsystencji, ale to fakt. Nieprzypudrowany w połowie dnia ściera się z twarzy. Ale nie tworzą się plamy ani zacieki – podkład “znika”. Trwałość można przedłużyć dowolnym pudrem. Mnie zdarza się w ciągu dnia poprawić niedoskonałości korektorem.

Podsumowując…

Polecam bardzo! Jeśli jeszcze nie próbowałaś koreańskich bb, sięgnij koniecznie. To zupełnie inna jakość niż “udawane” bb amerykańskich czy koreańskich marek, które zwykle w ogóle nie kryją i nie spełniają funkcji pielęgnacyjnej. O mojej opinii świadczy chyba najlepiej, że nawet nie szukam niczego innego 🙂

A jak u Was? Sprawdził się? Może polecacie inne koreańskie kremy? Dajcie znać!

Like this article?

Share on facebook
Share on Facebook
Share on twitter
Share on Twitter
Share on linkedin
Share on Linkdin
Share on pinterest
Share on Pinterest

Leave a comment