Second-hand. Jak kupować? 7 rad na udane łowy w lumpeksie!

Second-handy wracają do mainstreamowych łask. Mam wrażenie, że opinia sklepów z używaną odzieżą ma charakter amplitudy – przeżywa intensywne wzloty ( “kupujmy tam wszyscy”), aż po bolesne upadki (“wstyd tam w ogóle wchodzić”). Mam nadzieję, że zwyżkowy trend utrzyma się jak najdłużej! Sama jestem ogromną fanką lumpeksów i nie chwaląc się… mam do tego swój “Grażynkowy” talent!

Moja historia z second handami

W lumpeksach ubierałam się już w liceum. Chociaż z lekkim rumieńcem przyznam, że wtedy się tego wstydziłam i wchodząc do sklepu rozglądałam się, czy ktoś znajomy nie wychodzi zza rogu. Cóż, młodzieńczy brak pewności siebie. Dzisiaj z dumą na komplementy znajomych dotyczące odzieży z dumą odpowiadam “To z lumpa!”. I bardzo często w odpowiedzi słyszę “Jak Ci się to udaje? Ja nigdy niczego nie mogę znaleźć w second-handach”. Jeśli się pod tym podpisujesz, czytaj dalej! Poniżej znajdziecie kilka moich rad i sposobów na udane łowy.

Jeśli chodzi o mnie, od początku 2019 roku, w ramach postanowień w duchu less-waste, zrezygnowałam z fast-fashion na rzecz głównie odzieży używanej. Wyjątek do tej pory stanowią: koszulki od poznańskiej firmy Gego (mają cudownej jakości tshirty!), butów, bielizny oraz moja suknia ślubna. Oczywiście pomijam ubrania, które sama wydziergałam. Wkrótce będę zmuszona do zakupu skórzanej (lub skóropodobnej) kurtki na jesień, bo moja po 6 latach dokonuje żywota, a w lumpeksach niestety nic nie udało mi się znaleźć. Ale… DO BRZEGU!

1.Wybierz właściwy dzień na zakupy w lumpeksie

Ceny ubrań w second-handach różnią się w zależności od dnia. Im bliżej dnia dostawy, tym drożej. Wtedy są też najmniej przebrane ciuchy i można upolować najlepsze perełki. Tuż przed nową dostawą ubrania kosztują grosze, ale zostają głównie te, których nikt nie chciał — podarte, poplamione, niemodne. 

Z mojego doświadczenia wynika, że najlepiej udać się do lumpeksu “pośrodku” – ceny są już korzystne, a z wieszaków nie zniknęły jeszcze wszystkie najciekawsze ubrania. Plusem jest też mniejszy tłum niż w dzień pierwszy i ostatni. Jeśli nie lubicie patrzeć lub wręcz być uczestnikiem dantejskich scen z wyrywaniem wieszaków z rąk w roli głównej, unikajcie “dni szczytu”.

Bo nikt nie jest tak zdeterminowany jak kobieta, która znalazła sukienkę marzeń za 5 zł 😉

2.  Nie nastawiaj się na konkrety

Tutaj są dwie szkoły. Jedna mówi, że trzeba iść z konkretnym celem, typu “chcę kupić dżinsy”. Ja należę do grupy, która jeśli pójdzie z taką myślą na zakupy, znajdzie wszystko, tylko nie to, czego potrzebuje. Dlatego idę z raczej luźnym konceptem, jak “letnie ubrania do biura”. I oczywiście mam w pamięci zawartość swojej szafy, żeby nie kupić czegoś zupełnie od czapy, albo nie powielać podobnych sztuk garderoby.

3. Idź na zakupy z kimś bliskim

Przerzucanie tych ton ubrań bywa wręcz fizycznie męczące. Nie ma szans, że wszystko przejdzie Ci przez ręce i dostrzeżesz każdą perełkę. Ale we dwie, dwóch lub dwoje jest już łatwiej. Jeśli ta druga osoba zna dobrze Twój styl i rozmiar, a Ty jej – szanse rosną dwukrotnie. Nieraz się zdarzało, że wynajdywałyśmy sobie nawzajem z kumpelą naprawdę fajne ubrania. 

Warto też w trakcie przymiarki skonfrontować się z drugą osobą, która szczerze oceni, jak wyglądacie i obejrzy dokładnie także w miejscach, gdzie trudno samemu dostrzec w lustrze potencjalne plamy lub rozdarcia. Niektóre wady widac dopiero po założeniu.

4. Zajrzyj na wieszak obok przymierzalni

Często samotnie stojący w kącie i pomijany, zwykle chowa perełki. Mowa o wieszaku stojącym obok przymierzalni, na który ludzie odkładają sztuki, których nie biorą. Jakie są zalety tych ubrań? Ktoś już wstępnie je wyselekcjonował. Być może kiepsko leżały na jego sylwetce lub miały niedopasowany rozmiar. Ale coś sprawiło, że zabrał tę rzecz do przymierzalni. Więc być może warto dać jej szansę.

A nuż będziesz w niej wyglądać jak milion dolarów, a nie jak trzy złote, które będzie Cię kosztować 🙂 

To doskonały sposób, kiedy masz bardzo niewiele czasu, bo na przykład uciekł Ci autobus a kolejny masz za 20 minut.Masz całkiem spore szanse na trafienie. 

5. Oglądaj ubrania w dobrym świetle

Małe sklepiki są często niedoświetlone, w przymierzalniach bywa, że tuż nad głową wisi goła, żółta żarówka, która bardziej przeszkadza niż doświetla… 

Zanim podejmiesz ostateczną decyzję o kupnie, znajdź miejsce z dobrym, naturalnym światłem. Wtedy masz większą szansę na zauważenie ewentualnych plamek, wyblaknięć, zafarbowań i innych usterek odzieży. Wydaje się to oczywiste, a jednak często o tym zapominamy. 

Jeśli przypadkowo kupisz rzecz z wadą, a ta jest nowa i ma metkę, możesz liczyć na zwrot kasy lub wymianę. W przypadku second-handów możesz co najwyżej mieć nadzieję, że uda się przerobić ten ciuch na chłonną szmatkę. 

jak kupować w second-hand

6. Nie kupuj na siłę

To dotyczy właściwie każdych zakupów, ale mam wrażenie, że w lumpeksach ta pokusa jest większa, bo tania. 

Zdarza się, że akurat nic nie pasuje, nic się nie podoba. Trudno. To samo może zdarzyć się w sieciówce i butiku. Nie wybieraj rzeczy, które podobają Ci się “średnio”. Na 90% nigdy więcej ich nie założysz. Spróbuj następnym razem i się nie zniechęcaj. 

Chociaż uważam się za doświadczoną bywalczynię second-handów nie raz i nie dwa wyszłam ze sklepu z pustymi rękami. Lepsze to, niż nieudany i niechciany zakup “byleby był”. 

7. Pilnuj skarbów!

Pamiętasz, co pisałam wyżej o dantejskich scenach? Często zaczynają się właśnie od odłożonej na chwilę rzeczy, na którą zaczaił się ktoś inny. Trzymaj swoje zakupy w koszyku lub przewieszone przez rękę. Nie odkładaj ich na brzeg kosza czy drążek wieszaka. 

Zauważyłam, że istnieje odmiana kupujących, których skrycie nazywam “second-hienami”. Chodzą za innymi i czekają na moment nieuwagi. To bardziej zaawansowana forma od przeszukiwania wieszaka obok przymierzalni.

Ba, raz zdarzyło mi się kłócić z taką second-hieną, bo próbowała rąbnąć mi… moją kurtkę. Tak. Tę, w której przyszłam. Nie wiem, co mnie podkusiło, żeby na chwilę położyć ją na koszu. Nauczona tym doświadczeniem nie spuszczam swoich rzeczy z oczu. Zarówno tych, z którymi przyszłam, jak i tych, z którymi chciałabym wyjść. 

Jak jest u Was? Kupujecie w lumpeksach? A może nie umiecie się w nich odnaleźć lub uważacie, że to wstyd? Czekam na Wasze komentarze!

Like this article?

Share on facebook
Share on Facebook
Share on twitter
Share on Twitter
Share on linkedin
Share on Linkdin
Share on pinterest
Share on Pinterest

Leave a comment